czwartek, 19 października 2017

Od Matejki do Wyspiańskiego





Październik upływa nam pod znakiem twórczości Jana Matejki i Stanisława Wyspiańskiego.

Warsztaty z Janem Matejko w tle są od czasu do czasu organizowane zarówno w Domu Jana Matejki przy ul. Floriańskiej w Krakowie, jaki i w Galerii Sztuki Polskiej XIX w. w Sukiennicach.


Tutaj wszystko się może zdarzyć, nawet  Stańczyk może okazać się kobietą :)



Dzięki temu, że Matejko i Wyspiański to krakowscy artyści, mamy bezpośredni dostęp do ich dorobku, z czego chętnie korzystamy. Dodatkowo zarówno Muzeum Historyczne, jak i Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowały ciekawe publikacje dla dzieci poświęcone tym twórcom, pełne zadań, zagadek, ciekawostek i wyzwań artystycznych.

W przypadku Muzeum Historycznego są to już archiwalne wydania czasopisma dla dzieci: "Krzysztoforek".








Bardziej aktualne numery czasopisma można jeszcze zakupić TUTAJ
Polecam je gorąco jako uzupełnienie przewodników po Krakowie.

Nie mniej atrakcyjnie dla dzieci (a także dorosłych dzieci :)) przedstawiają się książeczki z serii "Chomik Wincent i świat sztuki", które powstały dzięki pomocy Muzeum Narodowego w Krakowie.

 
Pierwszy tom poświęcony jest Stanisławowi Wyspiańskiemu, a drugi Janowi Matejce.

 
Jak możemy przeczytać na stronie Wydawnictwa Bosz, książeczki z tej serii to:
  • łatwy i przyjazny sposób na zainteresowanie dziecka światem sztuk pięknych – malarstwa, grafiki, rzeźby, sztuk użytkowych;
  • dostosowane do wieku dziecka (9-12 lat)  informacje o epoce, życiu i twórczości poszczególnych artystów;
  • reprodukcje najwybitniejszych prac malarskich, graficznych i innych;
  • wprowadzenie w tajniki technik malarskich i graficznych;
  • zajmujące ćwiczenia praktyczne, rozwijające wiedzę estetyczną oraz umiejętności manualne dziecka. 

 
Nic dodać, nic ująć. W pełni się zgadzam z powyższym opisem i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.

 
Z tymi publikacjami wciąż jeszcze sporo zabawy przed nami i będziemy się nią dzielić w kolejnych postach. Na przykład kolejne wcielenie Stańczyka ma być według koncepcji córki tęczowe. Ciekawe co by na to Mistrz Matejko powiedział ...



Matejko zajął szczególne miejsce w sercu mojej pociechy dzięki przepięknym szkicom i obrazom przedstawiającym konie.


Warto uczyć się od takiego artysty jak podejść do tego niełatwego tematu.
 


Pierwsze próby wypadły całkiem nieźle, ale o do ideału wiszącego w formie plakatu w pokoju córki jeszcze nieco brakuje ;)



Z kolei Stanisław Wyspiański zafascynował nas pięknymi motywami roślinnymi, szczególnie liśćmi kasztanowca, bratkami, liliami, liśćmi dębu przedstawianymi w dekoracjach, na witrażach, a także projektami strojów.

Podziwialiśmy jego rysunki i szkice "na żywo" i w sprawdzonej już literaturze, czyli w ulubionym "Krzysztoforku", którego jeden numer był poświęcony artyście.





 
 
Sięgnęliśmy również po książkę "Chomik Wincent i świat sztuki. Stanisław Wyspiański"
 
 
  
 
Książeczka jest pełna wyzwań plastycznych i wiedzy pomagającej udoskonalać warsztat młodym adeptom sztuk pięknych. Na pewno będziemy do niej wracać jeszcze nie raz.



 
 
W bibliotece odkryliśmy jeszcze jeden ciekawy przewodnik dla dzieci wydany przez Muzeum Narodowe w Krakowie.
 




Aby przyjrzeć się bliżej temu, jak powstają projekty strojów do sztuk teatralnych, wzięliśmy udział w warsztatach pt. "Jak ubrać Chochoła i Krasawicę?" w Muzeum Narodowym.


Najpierw powstały różne projekty rysunkowe kostiumów.

 
Później przyszedł czas by wykorzystać inne materiały i bardziej uruchomić wyobraźnię.


Tak powstał strój dla "Krasawicy".
 



Wpis powstał w ramach projektu "Bliżej sztuki"

wtorek, 3 października 2017

Dania z Grenlandią, czyli arktyczna podróż palcem po mapie


 
Nasza podróż do Danii w ramach projektu "Mali Podróżnicy" miała się odbyć pod znakiem Pingwinów z Madagaskaru i sprawdzenia, co tak bardzo nie odpowiadało pingwinom w Danii. Zagadka nie była trudna. Po zapoznaniu się z ogólnymi informacjami na temat tego kraju, dzięki serii MikiGeo, stwierdziliśmy, że na pewno nie chodzi o duńską przyrodę, zabytki, ani też o Legoland, czy o duńskie ciasteczka, bo te ostatnie, to chyba każdy lubi.


 
Podejrzenie padło na Grenlandię, jako terytorium autonomiczne, ale zależne od Danii. Już pierwsze strony naszych pomocy naukowych przypomniały nam, że na Grenlandii nie ma pingwinów, które mieszkają po przeciwnej stronie globu, na południe od równika.
 

 
Jak wyczytaliśmy w Wikipedii: kiedyś Grenlandię zamieszkiwały Alki Olbrzymie, należące do gatunku pingwinów, ale niestety nie przetrwały do naszych czasów. Po przeczytaniu jak zginęły ostatnie okazy tych ptaków (TU), trudno się dziwić niechęci nawet kreskówkowych pingwinów do Duńczyków. Nie brakuje natomiast fok grenlandzkich, których populacja na półkuli północnej jest szacowana na 8 mln osobników.
 

 
W celu bliższego poznania Arktyki sięgnęliśmy po sprawdzoną literaturę: "Anaruk, chłopiec z Grenlandii" Czesława Centkiewicza oraz po książkę z serii "Magiczny domek na drzewie", pt. "Wśród polarnych niedźwiedzi".



 
Ponieważ bajki J.Ch. Andersena znamy prawie na pamięć, więc skorzystaliśmy ze zbioru ludowych baśni duńskich "Młynek na dnie morza" Wydawnictwa Poznańskiego. Przeglądając książkę odkryłam, że niestety wiele bajek, choć są ciekawe, to jednak zbyt krwawe dla dzieci lub ze smutnym zakończeniem (co oni opowiadali tym biednym dzieciom przed snem, musiały mieć straszne koszmary :)). Trzeba więc było robić cenzurę.

 
W posłowiu książki znajduje się wiele interesujących informacji, na przykład o tym, że najdawniejsze z duńskich baśni ludowych sięgają ok. 1200 roku i o tym kiedy i jak zaczęto zbierać i spisywać baśnie i podania ludowe. Okazuje się, że niektórzy badacze duńskiej literatury ludowej negatywnie oceniali twórczość Andersena pisząc na przykład, że jego baśnie "w ogromnej mierze osłabiły w społeczeństwie duńskim wrażliwość na autentyczne, stare baśnie ludowe i na ich poetyckie zalety".

 
Po literaturze czas na małą wyprawę na Grenlandię. Choć lato na wyspie trwa bardzo krótko i temperatura w lipcu na południu Grenlandii to zaledwie +10st. C, to my załapaliśmy się na jakąś anomalię pogodową :)

 
Można było pobawić się w budowanie igloo ...

 
... lub skorzystać z gotowej oferty.

 
Wystrój wnętrza został poddany surowej ocenie i jako "zbyt biały" nie spotkał się z entuzjazmem jury.


Za to opływowe kształty budowli na zewnątrz zdecydowanie się podobały.

 
Poznawaniu Grenlandii sprzyjały nam warsztaty w  Wioskach Świata w Krakowie. 

 
Na warsztatach powstał m.in. rysunek niedźwiedzia polarnego oraz zbudowaliśmy igloo.



Trochę waty z powodzeniem zastąpiło śnieg.

 
Świetnie się bawiliśmy podczas tej arktycznej przygody, a niektórzy wśród nas już od dawna czują w sobie krew Wikingów :)







Wpis w ramach projektu Mali Podróżnicy  DANIA z GRENLANDIĄ